
Ledwie dwa lata po wydaniu trzeciej w karierze zespołu składanki w sklepach pojawiła się
kolejna, zatytułowana GREATEST HITS III, obejmująca okres 1992-99. Bezcelowość
tego wydawnictwa jest wręcz niewyobrażalna - wydaje je zespół nie istniejący, w międzyczasie
nagrywając ledwie JEDNĄ płytę z premierowym materiałem (nie licząc NO-ONE BUT YOU
na ROCKS). Nic dziwnego, że projekt sygnowany jest nazwą QUEEN+,
co oznacza, iż mamy tu nie tylko „przeboje” Królowej, ale także nagrania solowe
członków zespołu, a nawet różnorakie kolaboracje. Czary goryczy dopełnia fakt, iż znalazło
się nawet miejsce dla dwóch nagrań z 1982 i 1986 roku, kolejno LAS PALABRAS DE AMOR
i PRINCES OF THE UNIVERSE. Pierwszy był „przeogromnym” hitem,
docierając na listach przebojów „aż” do miejsca 17 (choć gwoli prawdy - w
Trójce był na... pierwszym!) drugi zaś - nigdy w Anglii na singlu nie wydany - na żadne listy
przebojów nawet nie wszedł. Mamy więc do czynienia z zestawem „Największe przeboje i piosenki,
które przebojami może i nie były, ale musieliśmy zapełnić miejsce na CD...”
Na pewno nie można powiedzieć, że wszystkie utwory na GH III są słabe - NIE! THESE ARE THE DAYS OF OUR LIVES to prawdziwy skarb i najprawdziwszy hit! Cztery single z MADE IN HEAVEN (HEAVEN FOR EVERYONE, LET ME LIVE, TOO MUCH LOVE WILL KILL YOU i YOU DON'T FOOL ME) są absolutnie świetne, ale na pewno dużo lepszym pomysłem jest zakup całego albumu... DRIVEN BY YOU - solowy utwór Briana - czy też BARCELONA albo THE GREAT PRETENDER - solowe przeboje Freddiego - to wspaniałe, bardzo udane piosenki, ale... czy to usprawiedliwia umieszczenie ich na składance QUEEN...? Nie można oprzeć się wrażeniu, iż jedynym powodem wydania tej płyty były... pieniądze! I niech nikogo nie zwiedzie „nowa” wersja UNDER PRESSURE - zmieniona na gorsze, wcale zresztą nie tak znacznie, nudna. Ciężko cokolwiek złego powiedzieć o SOMEBODY TO LOVE zaśpiewanym przez George'a Michaela, ale już THE SHOW MUST GO ON w wykonaniu Eltona Johna jest dramatycznie słabe i stanowi ciekawostkę wyłącznie dla zatwardziałych fanów... Także o ANOTHER ONE BITES THE DUST zmiksowanym przez Wyclefa Jeana nie można powiedzieć jednego dobrego słowa - absolutny koszmar... Jedynym nagraniem wartym wyjątkowej uwagi może być piosenka z roku 1984 THANK GOD IT'S CHRISTMAS, wcześniej nie umieszczona na żadnej płycie zespołu. Bez wielkich jednak rewelacji - nagranie mało odkrywcze, stereotypowe, niezbyt zapadające w pamięci...
Mamy więc płytę zupełnie prawie niepotrzebną, nie wnoszącą niczego nowego do wizerunku Królowej, nudną - ba, zdaniem wielu wręcz psującą reputację zespołu... Absolutnie początkującym fanom odradzaną - jedynym celem jej nabycia może być uzupełnienie kolekcji, jako że wydana jest dość efektownie, zwłaszcza na winylu...
DRIVEN BY YOU Briana to utwór napisany specjalnie do reklamy Forda. Niezwykle udany rockowy numer znajduje się na solowej płycie gitarzysty BACK TO THE LIGHT - albumie solidnym, wartym uwagi.
BARCELONA to słynny duet Freddiego z operową śpiewaczką Montserrat Caballe; płyta warta poznania, choć tylko dla osób muzycznie bardzo otwartych - zderzenie wokalu Mercury'ego z operowym głosem hiszpańskiej divy nie każdego musi zniewolić...
THE GREAT PRETENDER jest zaś największym solowym przebojem Freddiego - jeżeli lubisz muzykę pop na wysokim poziomie, album składankowy (znowu...) THE FREDDIE MERCURY ALBUM z roku 1992 jest całkiem niezłym pomysłem...
Zobacz też: dyskusja na temat płyty na forum queen.pl
